Moje dziecko samo zasypia i przesypia noc

Jak nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania ?

To pytanie pada z ust prawie każdego rodzica. W pracy koleżanki i koledzy, którzy mają młodsze dzieci często kierują do mnie pytania typu „A kiedy zaczął sam zasypiać?”, „A ile miał lat jak zaczął spać w swoim pokoju?”, „A jak go tego nauczyłaś?”

A teraz gorzka chwila prawdy…

Moje dziecko nie umiało samo zasnąć do 3 roku życia!

Moje dziecko nie umiało samo zasnąć w swoim pokoju do 4 roku życia!

Niektórzy wytkną mnie paluchami i szydzić będą, że zła matka jestem. Rozpieszczać się zachciało. Książek o sztuce usypiania dzieci się nie czytało. To się tak miało. A dziecko tylko samych szkód doznało i na pewno rozwija się gorzej od tych co snem twardym spało.

Nasz przypadek nie jest wyjątkowy. Choć przez wiele miesięcy myślałam, że trafiło mi się „dziwne dziecko”, inne od pozostałych. I na pewno ma to związek z nieujawnionym do tej pory upośledzeniem. Bo mój syn od urodzenia miał problem ze snem! Jak zasnął to na cycu. Położna kazała mi go wybudzać szturchając po policzku, przerywać karmienie gdy tylko zamykał oczy albo spowalniał ssanie i wiele wiele innych dziwactw, które tylko denerwowały niemowlaka. No to zasypiał na karmieniu, a spał tak twardo że spokojnie można było go odłożyć do łóżeczka. I teraz uwaga! W tym łóżeczku pospał całe 30 min 🙂 Ktoś pomyśli – aha, obudził się i miło sobie gawędził pod nosem. Oj nie, on się darł tak głośno, że słychać go było na sąsiednim osiedlu. Noszenie, bujanie, śpiewanie, przytulanie – nic nie pomagało. Trzeba było dać cyca. Tak kazała robić mi położna, podczas jednej z wizyt domowych w okresie połogu. Bo zasnął za szybko, nie najadł się. Pierwsze dziecko, młody naiwny umysł świeżo upieczonej matki kazał mi wierzyć w słowa doświadczonej. Wszyscy wokoło cieszyli się, że moje niemowlę szybko przybiera na wadze.

Do 5 mc zupełnie mi ten stan nie przeszkadzał, bo siedziałam w domu na macierzyńskim. Ale potem, gdy wróciłam do pracy na cały etat i dostałam duży projekt do realizacji, który wymagał ode mnie również pracy po godzinach, zaczęło być ciężko. W końcu z początkiem 15 mc moje dziecko dostało butle. Odstawiłam od piersi głównie dlatego, że nie wyrabiałam z produkcją – nie spełniałam wymagań ilościowych w porze nocnej. Mój syn pomimo ukończenia pierwszego roku życia budził się w nocy na karmienie do 4 razy. Spaliśmy już wtedy w jednym łóżku, bo niemożliwością było wstawanie w nocy po całodniowym ciężkim dniu w pracy i godzinnymi dojazdami.

Na butli wcale nie było lepiej. Trwaliśmy w tym stanie do 3 urodzin. Zasypianie? Tak, ale przy jedzeniu.

Jak nie zasnął przy butli, to był problem. Noszenie, bujanie, kołysanie, przytulanie, śpiewanie i cuda na kiju. Niemożliwością było zaśnięcie w pozycji leżącej z mamą u boku. Zasypiał tylko na rękach i to w pozycji pionowej – rodzic na nogach, nie na fotelu! 3 lata… dacie wiarę ?!

Nie będę już opowiadać o chorobach jakie przechodziliśmy gdy mały poszedł do przedszkola. Bywało, że miesiącami leżeliśmy w łóżku co jeszcze bardziej pogłębiało naszą beznadziejną sytuację wieczorno – nocną. Mąż w końcu przeniósł się na kanapę w pokoju dziennym.

Przyszedł w końcu taki dzień, że nauczył się zasypiać sam. Z mamą u boku. Bez przytulania. Po prostu kładłam się do łóżka, czytałam książkę, pośpiewałam i mówiłam „teraz idę spać” po czym zasypiałam. Nie czekałam aż mały zaśnie. Często wiercił się jeszcze długie minuty aż zrezygnowany padał nie wiem kiedy. A butle dostawał tylko przed kąpielą, nigdy w łóżku. Taka niewielka zmiana a jaka ulga. W nocy domagał się jeszcze mleka, więc oszukiwaliśmy go wodą z łyżeczką mieszanki dla niepoznaki.

Potem stopniowo zaczęłam sypiać z mężem na kanapie 🙂 Wymykałam się w nocy. Ale po kilku godzinach musiałam i tak wracać do sypialni, bo jak mamy w łóżku nie było to mieliśmy po kilka pobudek w nocy. Przesypiał noc tylko gdy spał ze mną w łóżku.

To był tak intensywny moment w moim życiu, że nie obchodziło mnie jak śpimy tylko, że w ogóle śpimy i to do momentu dzwonka budzika, a nie płaczu dziecka w środku nocy.

Około 4 urodzin zrezygnowaliśmy z sypialni na rzecz pokoju dziecięcego. Na stoliku stanął mały odtwarzacz CD.

Zapisałam małego do biblioteki i oprócz książek zaczęliśmy wypożyczać audiobooki.

I stał się cud.

Kąpiel, wieczorynka, czytanie, buziak i magiczne klik w PLAY na odtwarzaczu.

Można wyjść z pokoju, zgasić światło i zamknąć drzwi. Dziecko zostaje samo w pokoju i zasypia na całą noc. A rodzice mają codziennie o 20 cisze i spokój.

To takie proste 🙂

 

Facebook Comments
We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Accept Cookies
x
Shares