Macierzyński chaos

Byłabym nudna gdybym stwierdziła, że po urodzeniu dzieci moje życie zmieniło się diametralnie 😉

No ale sami przyznajcie. Po zmianie pracy, partnera czy miejsca zamieszkania życie też się zmienia i to często o 180 stopni. Zatem nie rozumiem dlaczego tak wielu moich znajomych boi się posiadania dzieci. Odwlekają tą decyzję już kilka lat. Pół świata zwiedzili, co roku spędzają niezapomniane wakacje w ciepłych krajach, w coraz to bardziej oddalonych Państwach. Kupują nowe samochody, działki, budują dom i wszystko to wydaje się być dla nich takie łatwe. Ale samo słowo „dziecko” budzi w nich lęk. Jak można bać się dziecka ? No jak ? 🙂 Przecież to takie małe, bezbronne, kochane, pocieszne i w ogóle cud nad cudami.


Moje życie bez dzieci było fajne, ale i nudne. Serio. A poza tym w tamtym okresie niebywale denerwowały mnie cudze dzieci. Dzisiaj też mnie drażnią, ale już nie tak bardzo 🙂


Macierzyństwo to nie bajka! – powiedziała położna do świeżo upieczonej mamy na oddziale położniczym. Był środek nocy. Pierworódka po kilku godzinach od porodu załamała się psychicznie. Dlaczego ? Bo nagle okazało się, że to cudownie śpiące dzieciątko, z którego nie może spuścić oka, chce ciągle być przy piersi, co chwile robi kupę i płacze tak głośno, że po kilku minutach bezradnego uciszania puszczają nerwy. Do tego te przeklęte hormony, ból brzucha i świeże rany po nacięciu krocza. Popłakała się. Bo gdy w końcu po godzinnej próbie przystawienia do piersi (nagle okazało się, że to wcale nie jest takie proste) i dwugodzinnego, powolnego ssania jej świeżo narodzona córka puściła pierś, to mama postanowiła pójść pod prysznic. Nic z tego. Łazienka na drugim końcu korytarza. Środek nocy. W połowie drogi zasłabła, a położna pognała ją spowrotem do łóżka. No jak się nie popłakać ?

Nie wiem ile książek by trzeba było przeczytać i jak często konsultować się z obecnymi mamuśkami by dobrze przygotować się do macierzyństwa. Bowiem zaskoczyć może Cię naprawdę wszystko.

Przy pierwszym dziecku moje dni były tak chaotyczne, że do tej pory nie rozumiem dlaczego nikt mi w tym nie pomógł. Będąc w drugiej ciąży byłam przekonana, że nie popełnię tych samych błędów. Że moje  drugie dziecko nie będzie musiało się tak męczyć.

Nic bardziej mylnego. Błędy popełnia się zawsze. Często nieświadomie.


Nasza codzienność jest zwariowana. Bywają dni, że jest spokojnie, wręcz książkowo. Karmienie co 3 godziny, spanie, przewijanie i wieczorna kąpiel. W nocy dwie pobudki. I już wydaje Ci się, że tak pozostanie. A następnego dnia nie wiesz jak się nazywasz, bo starszak marudzi od rana i niczym się zająć nie potrafi. Młody płacze ze zmęczenia i sam już nie wie czego chce, a w najbardziej kulminacyjnym momencie puka sąsiad by wyjaśnić zalanie naszego sufitu. Chodzą Ci po domu jacyś ludzie, dyskutują, oglądają plany, ty trzymasz na rękach wściekłego niemowlaka, starszak woła „mama”, „mama”, a sąsiad zadaje pytania, na które nie potrafisz składnie odpowiedzieć, bo twoja podzielność uwagi wyczerpała się do minimum.

To nic, że jest godzina 12 a ty nie miałaś w buzi nawet kęsa chleba. Gdzieś tam w locie popiłaś łyk wody, bo o ciepłej herbacie to można jedynie pomarzyć.

Przy pierwszym dziecku umartwiałam się takimi sytuacjami. Pamiętam dzień, kiedy to zostawiłam płaczące niemowlę w łóżeczku, a sama usiadłam na podłodze w łazience i płakałam mamie do słuchawki. Bezsilność i wrażenie, że to nigdy się nie skończy towarzyszyły mi przez długie miesiące.

Teraz wiem, że dziś jest źle, jutro będzie dobrze, a za rok będzie cudownie 🙂 I to jest najpiękniejsze przy drugim i pewnie każdym kolejnym dziecku 🙂


Planuje każdy dzień, ale jestem świadoma tego, że dziecko jest nieobliczalne i może te moje plany zepsuć. Bo co z tego, że jest piękna pogoda i moglibyśmy wybrać się na bardzo długi spacer, skoro dzisiaj boli go brzuszek, jest mocno zagazowany i śpi niespokojnie. Lepiej zostać w domu niż martwić się, że dziecko histeryzuje w wózku, a ty nie możesz go wyjąć i przytulić, bo wieje cholernie zimny wiatr a ty zapomniałaś o czapeczce.

Najważniejsze – mycie zębów. Nie ma to tamto. To jest pierwsza rzecz jaką robię rano, gdy malec jeszcze śpi. Nie ważne jest jedzenie, wołanie starszaka czy telefon od męża. Rano muszę umyć zęby, bo jak tego nie zrobię przed pobudką najmłodszego to już na pewno do końca dnia nie chwycę za szczoteczkę. Po pierwszej ciąży zaniedbywałam ten rytuał i to dość często, dlatego w kilka miesięcy nabawiłam się ubytków, których leczenie bez znieczulenia (bo karmiłam piersią) było bardzo bolesne.

Timer jest moim przyjacielem. Zawsze gdy robię coś w kuchni – nastawiam ziemniaki, piekę mięso, gotuje mleko, to nastawiam czas na kuchence! Ile razy to zdarzyło mi się, że woda z gotowania kaszy wyparowała, albo mięso paliło się w piekarniku. Bez sensu. Zawsze, ale to zawsze ustawiam timer, który sygnalizuje mi, że ustawiony czas minął a co najważniejsze wyłącza się zasilanie. Dlatego gdy akurat karmię piersią w drugim pokoju, albo próbuję uśpić dziecko to nie muszę martwić się, że mogę przez zapomnienie spalić dom.

timer

Usypiam dziecko, gdy samo nie zasnęło, a minęło już sporo czasu jego aktywności i stało się marudne.

Przy pierwszym dziecku nie miałam pojęcia o tym, że dziecko może mieć trudności z zaśnięciem. Co przysporzyło mi sporo problemów. A moje niemowlę było niewyspane, wykończone i długo, oj długo nie potrafiło samo zasnąć. Nie wspomnę ile było przy tym czasu, czasami kilkugodzinnego. I to nie była kolka jak nam się wydawało.

Dlaczego teraz, gdy widzę że dziecko mi marudzi, a już od godziny patrzy się ślepiami w sufit i zamknąć oczu z wrażenia nie może, to staram mu się w tym pomóc. Bo za kilkanaście minut tak mi się rozpłacze, że nic go nie będzie wstanie uciszyć. No.. chyba, że suszarka 🙂

I to są takie moje zasady, które stosuje na co dzień by uniknąć chaosu i wieczorem położyć się do łóżka wypoczęta, a nie wykończona i marudząca jak to mi ciężko.

Urlop macierzyński to wspaniały czas! Niech mi nikt nie mówi, że to trudne, czasochłonne i wyczerpujące. Największe trudności pojawiają się gdy mama wraca do pracy ! Ale o tym w innym wpisie…


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz się podzielić nim ze znajomymi udostępnij go w swoich mediach społecznościowych.
Serdecznie zapraszam Cię na nasz Fanpage TUTAJ->  gdzie wystarczy kliknąć „Obserwowanie” by być na bieżąco i móc czerpać inspiracje z naszej codzienności.
Koniecznie zajrzyj na nasz Instangram TUTAJ ->  gdzie udostępniamy zdjęcia, których nie ma na blogu.
We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Accept Cookies
x
Shares