Mama wraca do pracy. A ja płaczę.

Otwierają się drzwi. Idzie. Niepewnie rozgląda się wokoło, sztywno trzymając rączkę niespełna rocznego dziecka. Macham do niej z daleka. Uśmiechamy się do siebie. Podczas rozmowy jesteśmy dla siebie miłe. Poznajemy się, mówimy o dzieciach, macierzyństwie i w końcu.. o powrocie do pracy.

Chłopiec skutecznie uniemożliwia nam rozmowę. Jest taki pogodny. Uśmiecha się, jest pełen zaufania do mnie. Chce się bawić, ale co chwilę spogląda na mamę.

– Michaś pójdzie do żłobka – zaczyna Ona – przez pierwszy miesiąc chciałabym pracować na pół etatu. – dodaje

Przypominam sobie mój powrót do pracy. Byłam odważna i pewna siebie. Nie chciałam by w mej głowie kotwiły się myśli o niepowodzeniu, tęsknocie, żalu czy wyrzutach sumienia.

Spojrzałam na chłopca, wyciągnął rączki do mamy. Nagle źle się poczułam. Chciałam wyrzucić z siebie cały żal i smutek. Chciałam powiedzieć -‚nie rób tego! praca w korpo i małe dziecko to najgorsze w możliwych połączeń’

Zacisnęłam wargi by powstrzymać łzę, która zebrała się w kąciku oka. Wyobraziłam sobie, jak mały chłopiec płacze przy drzwiach i woła „mama, mama”, gdy ta pośpiesznie zbiega ze schodów, a opiekunka mocno ściska malca i szepcze mu do uszka „mamusia wróci, teraz musi iść do pracy”.

(…)

Szybko musiałam zebrać się w sobie, bo dziewczyna zaczęła mi się uważnie przyglądać.

dziecko-bez-mamy

– Dobrze. – odpowiedziałam, po czym przeszłam do opisywania jej stanowiska pracy. Koloryzując, że na początku to będzie lekko, bo praca spokojna, nie wymagająca. Będzie miała sporo czasu na wdrożenie, poznanie nowych ludzi.

Ale tak naprawdę za miesiąc, dwa będzie musiała stać się jedną z nas. Nikt już nie będzie pamiętał o jej malutkim dziecku. Nikt nie będzie przejmował się tym co przeżywa, jak bardzo tęskni, jak się martwi i że wieczorem popłakuje przy śpiącym synku, bo znów nie zdążyła wrócić do domu przed 19-tą. Po nocach będzie pisać raporty, bo w godzinach pracy nie udało jej się ogarnąć wszystkich obowiązków. Chce karmić piersią, więc czeka ją ściąganie pokarmu w firmowej toalecie. Dziecko lepiej niech nie choruje, bo pracownik na opiece to kula u nogi. Dziadki też pracują, więc lepiej zatrudnić nianię, która będzie dostępna na zawołanie. Koszty wzrastają podwójnie, bo trzeba opłacić żłobek i nianię, więc i w pracy trzeba się starać podwójnie i z chęcią po godzinach zostawać, bo dorobić jakoś trzeba.

Nikt się nie będzie rozczulał. Z wyjątkiem koleżanki, która kolejny rok siedzi na wychowawczym i jej wyobraźnia w ogóle nie ogarnia, jak można zajmować się domem, dzieckiem i jeszcze chodzić do pracy na 8 godzin.

Taka pracująca matka to dumna z siebie kobieta i chodzi z podniesioną głową, bo wystarczy, że raz w tygodniu uda się zrobić obiad i już poczucie wartości wzrasta.

Ale łzy często spływają po twarzy i rozmywają makijaż pośpiesznie wykonany o poranku. Bo bezsilność jest częstym zjawiskiem i chęci do życia czasami brak. I dobrze, że ten mały człowiek jest tak pocieszny i słodki, bo całkowicie można by było stracić sens. Niekiedy przychodzą bardzo trudne dni i siłę trzeba mieć w sobie ogromną by nie upaść, by przeć do przodu i nie zgubić po drodze pogody ducha.

Ona jeszcze nie wie tego co ja. Ja też wtedy nie wiedziałam i żadna matka, która pierwszy raz wraca do pracy po rewolucji macierzyńskiej tego nie wie. Cóż, jestem pewna, że ma już wszystko zaplanowane. I wie, o której będzie odprowadzać Michasia do żłobka i kiedy będzie go odbierać. Wie, kiedy będzie robić zakupy i gotować obiad dla męża. Nawet zaplanowała, że 3 razy w tygodniu będzie chodzić na siłownie, a na pewno każdego dnia wybierze się na spacer z dzieckiem.

Takie rzeczy możliwe tylko na papierze, w kalendarzu, notatniku…

Każdy rodzic nie raz przekonał się, że z dzieckiem u boku to niewiele zdają się szczegółowe plany. Nawet jeśli mamy kilka wariantów, to często bywa tak, że musimy całkowicie przeorganizować dzień, niezgodnie z naszymi planami.

I najważniejsze – to będzie ciężki czas i ogromy stres dla dziecka. Co często objawia się marudnymi wieczorami, wielokrotnymi pobudkami w nocy, przychodzeniem do łóżka rodziców w środku nocy, niewyjaśnionym płaczem i wzmożonym lękiem przed utratą rodzica.

Facebook Comments
We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Accept Cookies
x
Shares