Przeciętny ideał. Recenzja wózka x-Lander

Rok 2011 i 2012 to czas kiedy w naszym mieście królowały wózki marki x-Lander. Serio, nie było dnia bym na ulicy nie mijała pojazdów tej marki. Bardzo mi się spodobały. Szalałam na ich punkcie. Uparłam się, że też taki muszę mieć i basta!

Kupiliśmy. Nowiutki, pachnący, jaśniutki, po prostu prze śliczny. Byłam zachwycona.

A jak mogę ocenić wózek x-Lander po 2 latach użytkowania ?

  • Wózek dobrze się prezentuje i na pewno wyróżnia się w tłumie. Nic się nie majda, sznurki, paski itp. Materiał zewnętrzny, bezpośrednio narażony na czynniki zewnętrzne jest trwały, nieprzemakalny i plamoodporny. Każde zabrudzenie z powodzeniem znikało po wyczyszczeniu wilgotną ściereczką, bez środków czyszczących. Kolor się nie zmienia pod wpływem promieni słońca (nie blaknie).
  • Stelaż jest aluminiowy, dość odporny na zarysowania. Bardzo łatwo się składa – za jednym pociągnięciem wajchy. Natomiast wadą jest brak amortyzacji, przynajmniej w naszym modelu XA.
  • Kółka są duże, pompowane, zdejmowane poprzez wciśnięcie kółeczka. Zakłada się równie szybko, sprawnie i bezproblemowo, po prostu wsuwasz, klik i gotowe. Zapewniam, że nie ubrudzisz sobie rąk przy ich ściąganiu i zakładaniu.

  • Rączka wykonana jest ze skóry ekologicznej i uwaga: nie ściera się! Jest mięciutka, ręce się nie na niej nie pocą. Można ją też złożyć w pół i dzięki ci za to! Szczególnie przydatne w ciasnych alejkach sklepów, w windzie, czy w miejscu gdzie trzeba wózek gdzieś ustawić, upchnąć, bo jest mało miejsca.
    Regulacja rączki jest pięciostopniowa. Na zdjęciach przedstawiam najniższe i najwyższe ustawienie, plus maksymalne schowanie rączki.

x-lander opinia

  • Dodatkowo po bokach umieszczone są specjalne haczyki do powieszenia dużej torby x-Lander. To jest chyba najfajniejszy bajer w tym wózku. Dzięki temu torba jest wysoko, nie zwisa, nie zsuwa się i nie kołysze na wszystkie strony. Ponadto masz do niej łatwy dostęp i wyciągnięcie chusteczki czy portfela możesz wykonać jedną ręką.

x-lander torba

  • Torba sprawdziła się rewelacyjnie – jest pojemna, a spora ilość przegródek ułatwia organizację dziecięcych gadżetów, ale znajdziemy też miejsce na długopisy czy klucze. Po bokach spore kieszenie na butelki. Przykładowe upakowanie: 8 pampersów, paczka chusteczek do pupy, dwie pieluchy tetrowe i jedna flanelowa, dres na przebranie, grzechotki bądź inne mniejsze zabawki, puszka kremu, dokumenty, portfel i kocyk! Oj tak, jest bardzooo pojemna. Uwielbiam ją również za to, że jest dość sztywna i nie zmienia kształtu w wielką kulę, gdy już jest wszystko spakowane. Nigdy też nie miałam problemów ze znalezieniem czegokolwiek – nie jest to worek bez dna, tak jak moja torebka miejska. Jak z głową zapakujesz rzeczy do torby, to wyciągnięcie chusteczek i pampersa nie będzie wymuszało na tobie wypakowania całej zawartości.

x-lander torba

  • Fajną opcją jest też mała torebka z możliwością doczepienia do gondoli. Pomieści jednocześnie portfel, chusteczki higieniczne i klucze. Była z nami na każdym ‘gondolowym’ spacerze. Dzięki niej, nie musiałam upychać wszystkiego po kieszeniach. Torebeczka ma też pasek biodrowy, z którego również korzystałam, gdy musiałam wózek pozostawić na przykład w poczekalni, na czas wizyty w gabinecie lekarza.

x-lander recenzja

  • Kosz na zakupy.
    Przeklinałam ten kosz tylko wówczas, gdy musiałam upchnąć do niego trzy duże siatki z zakupami i paczkę pampersów. Bo tak naprawdę to jest ogromny! Niejednokrotnie pomógł mi przewieść tygodniowe zakupy. Uratował nam życie szczególnie gdy przez jakiś czas nie mieliśmy auta i jedynym naszym środkiem transportującym zakupy był x-Lander :) Siatki w koszu, siatki na ramie wózka i wioo przed siebie! O dziwo kilogramy warzyw, owoców i mięsa, plus dziecko i sama waga wózka nie powodowały, że musiałam pchać z całej siły pojazd. On sunął przed siebie sam, lekko , sprawnie i stabilnie. Jedynie na podjazdach i po schodach był problem, tutaj już ciężar dawał o sobie znać. Wózek przetrwał ten czas bez szwanku, nic nie pękło, nie porwało się, zresztą wciąż jest jak nowy.

x-lander kosz

GONDOLA

  • Gondola jest osadzona na sztywnych, plastikowych adapterach. Nie buja się na boki, lekko można nią kołysać w przód i tył. W środku jest wykończona mięciutkim materiałem. Na dnie jest 3-centymetrowy materacyk. Producent dodaje też nieprzemakalną wkładkę (nie używaliśmy, ale jest niezła). Buda jest świetna. Z tyłu jest długi zamek, dzięki któremu można zrobić przewiew. Szczególnie przydatne w upalne dni. Można też złożyć ją całkiem na płasko i dzidziuś ogląda sobie niebo, a nie tylko dach wózka.
  • Gondole bardzo łatwo ściąga się ze stelaża i dzięki rączce na dachu (budzie) możemy ją z łatwością przenosić, wnosić i znosić po schodach. Mocowanie gondoli na stelażu też jest banalnie proste. Bardzo przydatna funkcja w pierwszych miesiącach po porodzie – u nas nie ma windy, a dźwiganie całego wózka z dzieckiem na drugie piętro doprowadziło by mój kręgosłup do pełnej destrukcji.
    W środku gondoli, po boku jest mała kieszonka na drobiazgi. Ja tam trzymałam butelkę z wodą 150ml.
  • Kiedy moje dziecie wyrosło z gondoli? Po 7 miesiącach. Ale drobniejsze dzieciaczki pojeżdżą w niej dłużej. Mój syn był duży, jest duży i pewnie już mu tak zostanie.

SPACERÓWKA

  • Bardzo prosty sposób montażu spacerówki na tym samym stelażu co gondola. Tym razem bez adapterów.
    Duży plus za budę, bo jest duża, a regulowanie stopnia pokrycia jest wspomagane przez zamki. Zapinasz zamek i buda rozłoży się tylko do połowy. Rozpinasz zamek buda rozkłada się na 100% i i chroni dziecko przed słońcem w 80% (wystają tylko nóżki od kolan po stopy).
    Budę można ściągać. Na dachu jest część pokryta przezroczystą folią (tzw. okienko), dzięki temu można spoglądać na dzieciaczka, gdy ten jedzie przodem do kierunku jazdy. Szczerze? Dla mnie to OKNO, a nie okienko – jest duże. Wadą może być jedynie to, że owe okno nie ma pokrycia, bo jak mały zasnął i leżał na płasko to czasami przez to okienko wpadało słońce wprost na jego twarz.

x-lander spacerowka

  • Siedzisko jest stabilne, sztywne, a oparcie regulowane wielostopniowo za pomocą paska. Rozkłada się maksymalnie do pozycji leżącej. Regulacja oparcia możliwa z użyciem jednej ręki.
  • Wymienna profilowana wkładka i pasy pięciostopniowe zapewniają pełen komfort i bezpieczeństwo.
    Podnóżek jest regulowany do pozycji leżącej i siedzącej. W pozycji na płasko, nóżki dziecka będą wystawać dopiero gdy zacznie nosić ubranka w rozmiarze 86/92 (około 18 miesiąca).
  • Do spacerówki dołączony jest śpiwór ‘od stóp do głów’. Nie ma opcji by plecy dziecka owiewał zimny wiatr. Śpiwór jest na tyle ciepły i szczelny, że dodatkowe przykrywanie dziecka grubym kocem byłoby już przesadą, no chyba że wybierasz się na spacer w temperaturze poniżej -10C, tak jak my ;p

x-lander spiwor

  • Ta spacerówka jest wiatroszczelna. Dzieciaka na pewno nie przewieje, szczególnie gdy całkowicie opuścisz daszek.Dość istotne udogodnienie w spacerówce to pojemna kieszeń. Śmiało wejdzie w nią kocyk. Jeśli jej nie używamy możemy ją podpiąć.

x-lander duzo kieszeni

Dodatki: folia przeciwdeszczowa, moskitiera.
Bardzo fajnie się zakładają, nie spadają nawet podczas wichury. Są dobrze obszyte i trzeba by naprawdę mocno szarpnąć, zahaczyć by uległa przerwaniu.

Fajny patent w folii do spacerówki – dwa okienka po bokach folii, umożliwiają dotarcie rękami do dziecka bez konieczności zdejmowania całej folii. Na przykład chcesz tylko poprawić czapeczkę albo dać dziecku pić, wkładasz swe ręce przez otwory, niczym do inkubatora i czynisz swą powinność.

Przejdźmy do fotelików samochodowych

  • X-Lander pozwala na mocowanie fotelików własnej produkcji oraz znanej marki MaxiCosi. Trzeba jednak zaopatrzyć się w odpowiednie adaptery do wózka.
  • My mieliśmy MaxiCosi CabrioFix. Po umieszczeniu na stelażu wózka x-Lander świetnie się prezentował i stał stabilnie. A jazda po wertepach nie skutkowała upadkiem dziecka na ziemie. Opcja bardzo przydatna, gdy chcemy na przykład jechać samochodem na szybkie zakupy- nie musimy zabierać całego wózka, pakujemy jedynie stelaż z kołami. Niemowlę zasypia w samochodzie, a ty się nie martwisz jak je teraz przełożysz do gondoli tak by się nie obudziło. Po prostu przekładasz fotelik na wózek i wsio.

PODSUMOWANIE

  • Dla mnie niewątpliwie największym plusem była łatwość przenoszenia samej gondoli, bez stelaża. Dodam, że gondola waży niespełna 4kg. Dopóki dziecko nie osiągnie wagi 10kg to jeszcze tragedii nie ma. Ale powiedzmy sobie szczerze, przenoszenie dziecka w gondoli jest pomocne do około 2-3 miesiąca życia, bo to malutkie, kruche i nie umie trzymać główki. Później już szybciej i łatwiej jest wziąć dzieciaka na ręce niż targać ze sobą gondolę z niemowlakiem w środku.
  • Druga fajna rzecz, to duża torba. Dla kogoś kto często przemieszcza się wózkiem, robi długie spacery, to idealne rozwiązanie. Bez tej torby nie wyobrażałam sobie wypadu do lekarza, do rodziców czy na niedzielną wycieczkę. Służyła nam przez dwa lata i mogę powiedzieć, że jest niezniszczalna.
  • Spacerówka służy przez większy okres czasu. To ważny element. Ja byłam w pełni zadowolona, szczególnie zimą, gdy dzieciok odziany w gruby kombinezon posadzony w wózku, w śpiworze miał jeszcze dużo swobody. A widziałam na własne oczy jak inne dzieci siedziały ściśnięte w swoich pojazdach, do tego gruby koc, poduszka i inne gadżety – współczułam.
  • Skrętne koła są idealne do przemieszczania się w ciasnych pomieszczeniach, na ostrych zakrętach, w wymijaniu ludzi i innych codziennych sytuacjach ulicznych. Przednie koła oczywiście można zablokować do jazdy na wprost.
  • Wózek dobrze się prowadzi nie tylko po płaskich powierzchniach. Świetnie sobie radzi w błocie, piachu i śniegu.
  • Bieganie z tym wózkiem również jest możliwe, ale przy zablokowanych przednich kołach .Jednak przy szybszym biegu wózek zaczyna szaleć, no ale to nie jest biegówka, więc nie wymagajmy zbyt wiele.
  • Bez wątpienia największą wadą tego wózka jest brak amortyzacji. Byłam niemiło zaskoczona na pierwszym spacerze. Dziecko 3,5kg, wózek 14kg, jadę chodnikiem, takim z czasów PRL: szare, wielkie, kwadratowe, nierówno ułożone płyty. Co się dzieję? Ja za bardzo wstrząsów nie czuję, ale moje dziecie w wózku podskakuje, majda nim na wszystkie strony i zaczyna się histeryczny płacz. Dramat.
    Jak już chłopiec przybrał na wadze, to przestałam narzekać. Już mi tak nie podskakiwał i leżał raczej w bezruchu. Ale bez wątpienia wstrząsy czuł, bo spał na spacerach jak zabity.
  • Co mnie jeszcze irytowało? Oparcie spacerówki – maksymalne ustawienie w pozycji siedzącej to jakieś 70 stopni. Nie da się albo ja nie umiem ustawić oparcia na 90 stopni. Może tak ma być, nie wiem. Z jednej strony może to i lepiej gdy dziecko siedzi w pozycji półleżącej niż tak na sztorc. Jak mały chciał oglądać sobie świat to po prostu opierał się o pałąk z przodu i tak mu było dobrze. Czasami podkładałam mu pod plecy małą poduszkę. Czytałam też gdzieś na forum, że można pobawić się paskami z tyłu oparcia tak by można było je ustawić na 90 stopni. Nie udało mi się to.
We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Accept Cookies
x
Shares