Nie łudź się o awans …

Wcale nie ciężka praca, zaangażowanie i nadgodziny są drogą do osiągnięcia sukcesu w pracy.
Myślisz – no to znajomości.
Też, ale to tylko wspomagacz.
Kluczem jest Twoja osobowość.

Najlepsze pierwsze wrażenie robią osoby pewne siebie, uśmiechnięte, otwarte na ludzi, sprawnie władające językiem, z poczuciem humoru, p r z e b o j o w e.
Później liczy się asertywność, umiejętność rozwiązywania problemów, dyspozycyjność  i nne cechy które często wymieniane są w procesie rekrutacji.

Szybko awansują Ci, których wszędzie pełno. Jedzą obiad w towarzystwie osób zarządzających, mają ciekawe życie prywatne, którym się z chęcią dzielą. Tak – pasje, zamiłowanie do sportu i podróży sprawia, że ludzie odbierają Cię pozytywnie.
Kandydata do awansu można spotkać kilka razy dziennie na korytarzu, spotkasz go co najmniej raz w kuchni na kawie. Zawsze zagada, uśmiechnie się, zapyta co u Ciebie, życzy Ci miłego dnia, opowie zabawną anegdotkę.
Pracę swą wykonuje na czas, a jeśli się z czym nie wyrabia zleca komuś innemu. Jego konto jest czyste, bo gdy ma stos papierów na biurku to nie da sobie wcisnąć dodatkowej roboty. Zna swój czas pracy i swoje możliwości.
Rzadko kiedy awansuje ten kto siedzi za biurkiem większość dnia, obiad je przed monitorem, a na stołówce pojawi się raz na pół roku. Grzecznie przytakuje, gdy zostaje zapytany o możliwość realizacji kolejnego tematu. To nic, że ma jeszcze do zrobienia raport, musi wcześniej wyjść z pracy by odebrać dzieci z przedszkola – skończy w domu, na jutro będzie, przecież noc jest długa.

Kobiety.

Niech mi nikt nie wmawia, że młoda mężatka czy świeżo upieczona mamuśka jest najlepszym wyborem jeśli chodzi o przygruchanie takiej do grona zarządzających. Jeśli takiej się udało, to wierzcie mi bądź nie, ale ona będzie musiała dać z siebie po stokroć więcej niż jej młodszy kolega, kawaler. To nic, bo może dać sobie radę lepiej niż myślisz. Gorsze jest to, że taką wykorzystuje się w pełnym zakresie możliwości. Dzieciakami tłumaczyć się nie może, na opiekę nie pójdzie, lepiej zapłacić niani niż pokazać szefowi swą słabość i problemy w domu. Codziennie musi udowadniać, że mąż, dzieci i dom nie przeszkadzają jej w pracy zawodowej.

Kobieta jeśli chce być dobrą żoną, matką i kierownikiem rezygnuje ze swoich pasji. Nie! Nie ma możliwości być doskonałym we wszystkim i jeszcze móc spełniać się poza pracą i domem. Trzeba by być nadczłowiekiem i posiadać nadludzką moc przedłużania doby o kilka godzin.

Długo wydawało mi się, że świetnie radzę sobie po powrocie z macierzyńskiego do firmy. Dwa lata oszukiwałam samą siebie, że jest świetnie. Dziecko wypieszczone, dom wypucowany, codziennie domowy obiad na stole, a w pracy pochwały, propozycje awansu, podwyżki, premie, nagrody.

Przez dwa lata nie zrobiłam nic dla siebie. Wciąż poświęcałam się dla innych. Czerpałam osobiste korzyści z wyróżnień i poklasku, ale w pełni radości jaką odczuwałam, brakowało poczucia spełnienia. Bo swój czas sprzedałam dla czyiś zysków materialnych i osobistych.

I to On awansował…

bym ja mogła wrócić na ziemię i spełniać się na nowo. Już nie chcę marnować czasu w wyścigu szczurów…

Facebook Comments
We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Accept Cookies
x
Shares