Błędne wyobrażenia matek urlopujących

Dość często trafiam na wpisy blogujących mam, które tłumaczą się ze swojego „urlopu”. Próbują uzmysłowić czytelnikom, że siedzenie w domu z dziećmi jest ciężką pracą. Nieodpłatną harówką, która często trwa nieprzerwanie przez 24 godziny na dobę.

Czytam ze zrozumieniem, przytakuje głową, niekiedy współczuję. Bo trzeba posprzątać, dzieci nakarmić, wybawić, do przedszkola/szkoły odwieźć, pranie wstawić, pranie wywiesić, wyprasować, ugotować, zjeść i jeszcze o tatusiu swych dzieci pomyśleć – pogłaskać, ukochać, pięknie dla niego wyglądać.

Tyle starań, tyle wysiłku, a partner nie rozumie dlaczego ona narzeka. Koleżanki zazdroszczą, że siedzi taka w domu i ma dobrze,  choć czasami od niechcenia palną przy kawie „jak ty dajesz z tym wszystkim radę?!” udając, że są pełne podziwu i współczucia zarazem.

A teraz do tego gotowania, prasowania, prania, bawienia, odrabiania lekcji i wspólnych wieczorów z facetem dorzuć pracę na pełen etat i godzinne dojazdy.

Dla matki pracującej doba nie jest dłuższa. Ona musi stoczyć dużo większy bój. Bo to co robi matka na wychowawczym do południa, ta pracująca musi zrobić popołudniu. I żadna matka siedząca na wychowawczym nie wmówi mi, że ma ciężko. Ciężko to jest jak musisz zadowolić dzieci, męża i szefa w pracy. Do tego dochodzą częste choroby dziecka, zwolnienia lekarskie, na które nie zawsze możesz pójść. Stanie w korkach, gotowanie dla dzieci po nocach, praca w nadgodzinach, wyjazdy służbowe i rosnące wydatki związane z opieką dziecka. Niania, przedszkole, żłobek to wydatek rzędu tysiąca złotych miesięcznie. Do tego dorzuć koszty leczenia – bywa, że taki kilkulatek choruje całymi tygodniami. W aptece przy jednej wizycie zostawiasz stówkę. Nie wspomnę o kosztach związanych z diagnostyką i wizytami w prywatnych gabinetach u specjalisty. Musisz dużo zarabiać, żeby opłacało Ci się wracać do pracy. A żeby móc dużo zarabiać musisz się rozwijać, szkolić i dawać z siebie 200% żeby szef zauważył, docenił, pochwalił i w efekcie rzucił kasą. Nie ma miejsca na narzekanie. Trzeba udawać, że nie jesteś zmęczona, otumaniona i ledwo żywa. Na spotkaniach musisz być aktywna, a by to osiągnąć wymaga się od Ciebie dobrego przygotowania merytorycznego. Musisz, po prostu musisz znaleźć na to czas. Praca zawodowa często wychodzi poza mury firmy i pomimo usilnych starań wkrada się również do domu i udziela się innym. Bo po nerwowym dniu w pracy pragniesz odpoczynku, wyciszenia, a tego w domu nie zastajesz, bo tam ciągniesz drugi etat, który wcale nie jest łatwiejszy. Niekiedy frustracja jest tak silna, że wybuchasz.. najczęściej płaczem.

Owszem w pracy jest czas na ciepłą kawę i posiłek odgrzany w mikrofali, ale nie zawsze. Czasami jesz w pośpiechu, w drodze do pracy albo jak się uda to przed ekranem monitora. Przygotowujesz sobie domowe jedzenie, trzymasz się zdrowych nawyków.. ale długo tak nie wytrzymasz. Prędzej czy później musisz odpuścić i wyluzować, bo padniesz. Wykończysz się do reszty. Więc zdarza się śmieciówka – lunch z kumplami w Mc Donaldzie, frytki w pobliskim barze, a na śniadanie drożdżówka i pączek. I kawa za kawą, kawa za kawą…

Wiecznie brakuje Ci czasu… pędzisz jak szalona, a za Tobą wije się długi ogon niezałatwionych jeszcze spraw.

Zwykle dzień zaczynasz o 6 rano, by przygotować siebie i dzieci do wyjścia. O 8 jesteś w drodze do pracy. W najlepszym wypadku po 8 godzinach opuszczasz mury firmy i gnasz po zakupy, a potem pędem po dzieci. W domu jesteś o 18 i do godziny 20 musisz zagospodarować czas na wspólną zabawę z dziećmi, kolacje, kąpiel, paciorek i wieczorne czytanie. To taki idealny stan gdy dzieci zasypiają w swoich łózkach o 20, prawda ? Wtedy przychodzi czas na pranie, prasowanie, gotowanie obiadu na następny dzień i krótką wymianę zdań z mężem. Jak do 23 uda Ci się ogarnąć i nie masz zaległości w pracy to jest sukces. Bo jak czeka Cię przygotowanie raportu, którego nie zrobiłaś w pracy, bo przedłużyło się spotkanie. Albo niebawem masz egzamin ze szkolenia, które zafundowała Ci firma, to pójdziesz spać zdecydowanie później.

26 dni urlopu wypoczynkowego to stanowczo za mało dla matki pracującej. Te dni najczęściej wykorzystujesz na załatwianie spraw w urzędzie, wizyty u lekarzy albo chorobę dziecka (bo jak szef znowu usłyszy „moje dziecko jest chore” to w najlepszym wypadku spisze Cię na straty i przydzieli mniej ważne zadania w firmie). W efekcie w okresie wakacyjnym możesz pozwolić sobie na 10 dni urlopu spędzone razem z dziećmi. Niekoniecznie też z mężem, bo przedszkole zamykają na miesiąc i zwykle po Twoim urlopie rozpoczyna się urlop męża, by ten mógł przejąć opiekę nad dziećmi w wakacje.

Leniwe, wakacyjne spacery i szalone wypady nad jezioro ? Tylko w weekend. O ile dopisze pogoda.


Obecnie siedzę w domu z dzieckiem i zazdroszczę sama sobie, że drugi raz w życiu mogę zaznać tej przyjemności. Tym razem będzie trwała nieco dłużej, bo rok a nie jak w przypadku pierworodnego 6 miesięcy. I ciesze się każdą nieprzespaną nocą, płaczem dziecka, noszeniem go przez pół dnia, możliwością gotowania obiadu w dziennym świetle i jedzenie przy własnym stole. Ciesze się, że mogę chodzić każdego dnia w dresach, bez makijażu i niekoniecznie dobrym uczesaniu. Zmęczenie, które odczuwam na co dzień jest błogim stanem uniesienia. To nic w porównaniu z tym co czułam gdy siedziałam w zatłoczonym busie i marzyłam o oczyszczeniu mych myśli z natłoku spraw, które przypominały o sobie nachalnie i nieprzerwanie.

Dziewczyny cieszcie się wczesnym macierzyństwem. Nie zadręczajcie się, że jesteście zmęczone, brakuje wam przyjaciół, wypadów na imprezki czy satysfakcji i pieniędzy jakie czasami (podkreślam – czasami) daje życie zawodowe. Nie miejcie pretensji do całego świata, że nikt Was nie rozumie i nie docenia. Praca w domu jest trudem i często wymaga od nas wielu wyrzeczeń, ale zapewniam Was wszem i wobec, że to najcudowniejsza praca dla kobiety ! 🙂 To nic, że nam za to nie płacą, to nic że nie dostajemy za to orderów. Najważniejsze dostajemy od dzieci, którym poświęcamy całą naszą uwagę i to jest Miłość. Nie ma nic cenniejszego w życiu.

Lata spędzone na wychowaniu dzieci są najcudowniejszym okresem w calutkim życiu. Gdybym mogła i dzieci by nie rosły tak szalenie szybko, to zostałaby w domu do końca swojego życia 🙂

Macierzyństwo to najcudowniejsze wakacje, żaden inny urlop nie zapewni mi tyłu atrakcji jakie mam teraz 🙂

Facebook Comments
We use Cookies - By using this site or closing this you agree to our Cookies policy.
Accept Cookies
x
Shares